
Kuszą atrakcyjną ceną, ale przeciętnie chińskie auto pali o ok. 2 l benzyny na 100 km więcej niż europejski odpowiednik. Powód? Słabej jakości opony na pierwszy montaż. Co gorsza, seryjne ogumienie w autach zza Wielkiego Muru bardzo przeciętnie radzi sobie na drodze, a w szczególności na mokrej jezdni.
Chińskie auta jeszcze nie zalewają polskich ulic, ale widać silną tendencję wzrostową i w najbliższych miesiącach takie marki jak MG, BAIC, Omoda czy Jaecoo przestaną już być egzotyką. Jednak eksperci podchodzą do nich z dużą rozwagą oraz przestrzegają przed kosztowną wpadką. Atrakcyjna cena czy długa gwarancja, to nie wszystko czym powinni kierować się kupujący.
Eksperci z sieci warsztatów ProfiAuto przyjrzeli się propozycjom z Azji. To, co zwróciło ich uwagę, to wysokie zużycie paliwa i słabej jakości opony na pierwszy montaż. Trzeba to uwzględnić przed podjęciem decyzji o zakupie samochodu. Komplet markowych opon to wydatek przekraczający 2000 zł - na takich wyjeżdżają auta z Japonii, Korei Południowej, Europy i USA. Przeciętnie chińskie auto pali ok. 2 l benzyny na 100 km więcej niż europejski odpowiednik. To ok. 13 zł na 100 km, a więc 13 tys. zł na 100 000 km. Nim przejedziecie do końca gwarancji, uzbiera się suma odpowiadająca różnicy w cenie pomiędzy autem z Chin, a dobrze znaną marką.
- Nie wolno zapomnieć o utracie wartości, która obecnie jest ogromna i trzeba będzie kilku lat, nim osiągnie akceptowalny poziom. Na początku 2025 roku marka Renault chwaliła się, że w 2024 roku po raz pierwszy w historii odnotowała wartość rezydualną powyżej średniej europejskiej. Kiedy taki poziom osiągnie MG, Jaecoo, Omoda? Trudno powiedzieć - zaznacza Krzysztof Ostas, Head of Fleet Management w Moto Flota.
Nabywca chińczyka wymieni opony na lepsze?
Nie ma wątpliwości co do tego, że samochody azjatyckie są ciekawe, a ich głównym atutem są atrakcyjne ceny. Tyle, że z reguły są wyposażane w opony o egzotycznie brzmiących nazwach.
- Swoje informacje opieraliśmy na testach aut chińskich przeprowadzanych przez influencerów i motoryzacyjnych dziennikarzy, z którymi współpracujemy. W ocenie testujących, opony te nie radzą sobie wystarczająco na jezdni - potwierdza Adam Lehnort, ekspert należącej do firmy Moto-Profil sieci ProfiAuto.
- Znajdziemy też wyjątki o owej reguły, np. model BYD - Sealion 7, uznawany za flagowy posiadał na pierwszy montaż opony premium marki Continental. Z kolei Forthing T5 EVO - pojazd o nieprzeciętnym wyglądzie, ale o bardzo słabym wykonaniu - posiadał opony Linglong i marki Atlas.
Komentarze (1)